Piersi kaczki w wiśniowym sosie

Piersi kaczki w wiśniowym sosie


To było dopiero moje drugie podejście do kaczki w całym życiu! Pierwsze było zupełnie nieudane. Nie mogłam się przemóc ze względu na sentyment do tych ptaków ;-) Stwierdziłam jednak, że spróbuję jeszcze raz. Tym razem nie dość, że zjadłam cały obiad, to jeszcze bardzo mi smakował. A więc lody zostały przełamane i od czasu do czasu pozwolę sobie na kacze mięso :-) Pomysł na podanie kaczki z wiśniami zaczerpnęłam z książki Gordona Ramsaya Szef kuchni po godzinach, ale przyznam, że nie do końca do mnie trafił, dlatego zupełnie improwizowałam. W rezultacie otrzymałam pyszny lekko słodki sos o głębokim aromacie rozmarynu. Polecam spróbować także do innego mięsa.


Muszle faszerowane dynią w sosie beszamelowym z ricottą

Muszle faszerowane dynią w sosie beszamelowym z ricottą


Na zakończenie tegorocznego sezonu proponuję potężną dawkę dyni. W tym roku trochę jej pojedliśmy, trochę więcej niż w poprzednich latach. Muszle nią faszerowane są tylko dla jej prawdziwych fanów. Chyba bardziej dyniowo być nie może ;-) Mniej odważni nadzienie mogą nieco urozmaicić np. dodając smażone mielone mięso, pół na pół z dynią lub mozzarellę. Ja następnym razem spróbuję z mięsem, bo taka wersja wydaje mi się nader kusząca. Bardzo przypadł mi do gustu ten sos beszamelowy. Za zwykłym nie bardzo przepadam, jest dla mnie za mdły. Dodanie ricotty jest znakomitym pomysłem, dodaje smaku i charakteru i od tej pory będę robić tylko taki beszamel. Danie przed pieczeniem można zamrozić. Będzie jak znalazł, gdy zabraknie nam pomysłu na obiad. Przepis trochę zmodyfikowałam, oryginalny pochodzi z książki Billa Granger'a Nakarm mnie. Od pewnego czasu jestem w niej zakochana! To pierwsza książka kulinarna po otwarciu której chciałabym wypróbować wszystkie przepisy. Polecam! A w następnym poście ostatnie spotkanie z dynią w tym roku. Tym razem na słodko :-)

Tyrolskie pierogi z kapustą, ricottą i speckiem

Tyrolskie pierogi z kapustą, ricottą i speckiem


Niestety muszę się przyznać, że ostatnio brak mi weny, zarówno w dodawaniu nowych postów, jak i gotowaniu w ogóle. Oczywiście nie zamykam bloga ani nie przerzucam się na jedzenie na mieście. Po prostu ciężko mi się przyzwyczaić do coraz krótszych dni i na wszystko brakuje mi czasu. Myślę, że niebawem uda mi się przeorganizować i nowe wpisy będą pojawiać się bardziej regularnie. Dziś pierwszy krok ku temu :-)
Najlepsze pierogi dla mnie to takie, których ciasto jest cieniutkie i prawie przezroczyste, a farszu jest tak dużo, że trudno zlepić jego brzegi. Takich pierogów nie kupimy w sklepie, dlatego wolę je jeść rzadko, ale za to tylko i wyłącznie własnej roboty. Niezmiennie patrząc na pusty talerz powtarzam: tyle lepienia, a 5 minut jedzenia! Od czasu do czasu warto jednak się poświęcić, bo radość jedzenia własnych pierogów wynagradza cały trud. Poza tym, nie wiem jak Was, ale mnie lepienie pierogów odpręża i uspokaja. Warto przygotować większą ilość i zamrozić. 
Co prawda lubię eksperymentować z farszem, dziś jednak trochę bardziej klasycznie i ciężej.
Przepis na farsz pochodzi z niemieckiego magazynu Lust auf Genuss, na ciasto z Kwestii Smaku .


Copyright © 2014 Everyday cooking , Blogger