Syrop z kwiatów czarnego bzu




Co roku mijając krzewy czarnego bzu zachwycałam się jego zapachem. Nigdy jednak bliżej się nim nie zainteresowałam. Nawet nie wiedziałam jak się nazywa, więc jego zastosowanie w kuchni było mi zupełnie obce. W ubiegłym roku zaczęłam widywać na blogach podobne syropy, ale nie złapałam bakcyla. W maju kupiłam nowy numer Jamie Magazin, a w nim znalazłam piękne zdjęcia i przepis na syrop z kwiatów czarnego bzu oraz kilka innych z jego wykorzystaniem. I wtedy wiedziałam, że muszę go zrobić i już. Choć jestem osobą lubiącą nowości w kuchni, do syropu podeszłam z dużą dozą nieufności. Obawiałam się, że wcale mi nie zasmakuje. Na szczęście moje obawy zostały rozwiane. Syrop jest pyszny! Bardzo aromatyczny i słodki, a jego smaku nie da się do niczego porównać. Świetnie orzeźwia w połączeniu z wodą mineralną i kostkami lodu. Będę go używać do naleśników i owsianki zamiennie z syropem klonowym. I przede wszystkim upiekę z nim ciasto i zrobię lody. Po drodze może coś wymyślę, jeśli czasu starczy, bo syropu na pewno:) Z podanych proporcji wyszły mi prawie 2 litry! Choć inspirowałam się przepisem z Jamie Magazin, dałam dużo więcej baldachów niż w przepisie. Myślę, że między 40 a 50, choć przyznam, że straciłam rachubę w trakcie liczenia. Ponadto pomarańcze zastąpiłam limonkami. Poza tym dłużej chłodziłam syrop przed rozlaniem do butelek, bo aż 2,5 doby, i myślę, że zrobiło mu to tylko lepiej:) 
Baldachy jeszcze kwitną, więc jeśli macie ochotę jest jeszcze czas na własny syrop. Polecam!
P.S. Zdjęcia robione w 3 turach o różnych porach dnia i przy różnej pogodzie, stąd pewne różnice w kolorach.


 


Składniki (na ok. 2 litry syropu):
40-50 baldachów rozkwitniętych kwiatów czarnego bzu
1,5 litra wody
1,5 kg cukru
2 cytryny
2 limonki


Przygotowanie:
Bez otrzepać z insektów (nie myć!), odciąć nożyczkami same kwiatki bez grubszych łodyżek. Włożyć je do dużego słoja, miski lub garnka. Odstawić. Zagotować 1,5 litra wody, wsypać cukier i gotować aż się rozpuści i powstanie syrop. Gorącym zalać kwiaty bzu i dodać pokrojone na ćwiartki cytryny i limonki. Ostudzić. Naczynie przykryć szczelnie folią i włożyć do lodówki. Chłodzić syrop 2-3 dni. Po tym czasie najpierw przelać syrop przez sitko, a następnie przez gazę do wyparzonych butelek. Syrop można zapasteryzować. Niepasteryzowany przechowywać w lodówce.


8 komentarzy:

  1. Bardzo lubię, ale nie chce mi się robić, co roku liczę na Rodzicielkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W Irlandii kupowałam i uwielbiałam ten smak! Jak spotkam jakieś niczyje drzewko, to może się skuszę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjedź do mnie:) tutaj czarnego bzu na każdym kroku pełno i to w większości na terenach bez ruchu samochodowego itp.

      Usuń
  3. Mhmmm....właśnie studzę wedle przepisu...w domku unosi się pyszny zapach polecam :)Acha ja na podwójną porcję dodałam startą skórkę z 4 cytryn (uprzednio sparzonych)i trzech pomarańczy, oraz sok z wyżej wymienionych, plus dwa cukry waniliowe, pachnie zniewalająco polecam :)Dziękuję za przepis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, bo u mnie jeszcze nie zakwitł :( Z niecierpliwością czekam! W tym roku chcę zrobić więcej i zapasteryzować na zimę :)

      Usuń
  4. SUPER Moja mama też zaopatruje mnie w ten sok jest bezcenny,nie pijcie go na wieczór bo nie zaśniecie, na rano idealny przed kawą lub zamiast. Trochę inny przepis ale ten wydaje się być super, wypróbujemy. Dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawie mnie czy można cukier zastąpić miodem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można :) i ja w przyszłym sezonie tak właśnie zamierzam zrobić. Będę kombinowała z ilością miodu i mam nadzieję, że po pasteryzacji będę go mogła przechowywać tak długo jak ten z cukrem.

      Usuń

Copyright © 2014 Everyday cooking , Blogger