Wieniec ptysiowy z bitą śmietaną i truskawkami




 Ciasto ptysiowe, tudzież parzone wydawało mi się do tej pory wyższą szkołą kulinarną. Gdzieś kiedyś przeczytałam na jakimś blogu post na jego temat. Było tam tyle uwag odnośnie tego co się powinno, a czego nie, że przyznam, iż się przeraziłam. Porzuciłam myśli o jego pieczeniu do momentu aż w moje ręce wpadła książka Annabel Langbein Kuchnia w stylu wolnym, gdzie autorka przedstawia kilka smakowitych przepisów z udziałem tegoż ciasta, a także przekonuje, że nie taki diabeł straszny jak go malują :) Mimo wszystko do pieczenia podchodziłam z dużą dawką sceptycyzmu i z myślą, że najwyżej wszystko wyląduje w koszu (choć serce pęka mi za każdym razem, gdy marnują się składniki!). Nie trzymałam się wytycznych Annabel, ale postanowiłam zaufać swojej intuicji. Okazało się, że słusznie :) Ciasto pięknie wyrosło, nabrało dobrego koloru i wyszło idealnie chrupkie. A że to moje pierwsze ciasto ptysiowe postanowiłam nie kombinować zbytnio. Podałam je z kremówką ubitą z ziarenkami wanilii i truskawkami. Kwintesencja lata :) Możecie się spodziewać, że ciasto ptysiowe jeszcze nie raz zagości na blogu, bo pomysłów na nie mam całe mnóstwo :)


 


 Składniki (na wieniec o zewn. śr. ok. 25cm):
Ciasto parzone:
60g pokrojonego masła
125ml wody
3/4 szklanki mąki pszennej (wcześniej przesianej)
1 łyżka cukru pudru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
2 jajka w temp. pokojowej

Obłożenie:
400ml bardzo zimnej płynnej śmietanki kremowej 30%
2-4 łyżek cukru pudru
ziarenka z 1 laski wanilii
ok. 1/2kg truskawek
cukier puder do oprószenia


 Przygotowanie:
Do średniej wielkości garnka włożyć masło i wlać wodę. Ustawić go na małym ogniu. Kiedy masło się rozpuści i płyn zacznie się mocno burzyć dodać szybko całą mąkę mieszając energicznie drewnianą łyżką aż powstanie gładka pulpa odchodząca od garnka (trwa to mniej niż 1 minuta).
Ciasto przełożyć do miski i odstawić do wystygnięcia. W tym czasie piekarnik nagrzać do 200 stopni, a blachę z piekarnika wyłożyć papierem do pieczenia.
Do ostudzonego ciasta dodać 1 łyżkę cukru pudru i ekstrakt waniliowy, zmiksować mikserem ok. 30 sekund. Następnie dodawać po 1 jajku stale miksując. Na początku ciasto się rozwarstwi, ale w końcu wszystko ładnie się połączy tworząc bardzo gęste ciasto. Wyłożyć je na przygotowaną blachę rozsmarowując na kształt wieńca o zewnętrznej średnicy ok. 25cm. Najlepiej użyć do tego silikonowej szpatułki. Po wierzchu wieńca przejechać widelcem tworząc wgłębienia, dzięki którym ciasto nie popęka na bokach. Wstawić do piekarnika i piec 30-35 minut aż ciasto urośnie i nabierze złotego koloru. UWAGA! w trakcie pieczenia nie otwierać drzwiczek! 
Piekarnik wyłączyć i w zamkniętym zostawić ciasto 15 minut. Wyjąć i jeszcze ciepłe przekroić nożem do chleba na pół, aby wyleciała para.
Przygotować nadzienie. Śmietanę ubić z ziarenkami wanilii na sztywną pianę, pod koniec ubijania dodać cukier puder do smaku. Śmietanę wyłożyć na jedną część ciasta, na niej ułożyć truskawki pokrojone w plasterki i przykryć drugą częścią ciasta. Podawać oprószone cukrem pudrem. Smacznego!


17 komentarzy:

  1. Wspaniale Ci wyszło! Wygląda przepięknie!

    OdpowiedzUsuń
  2. fantastyczny wieniec rozkoszy :) mniam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba mnie przekonałaś i też zabiorę się w końcu za zrobienie ciasta ptysiowego. Czytając przepis nie wydaje się trudne, ciekawe jak mi wyjdzie. :-)
    Twoje wygląda wspaniale i zdjęcia takie piękne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest trudne, wystarczy spróbować :)

      Usuń
  4. Miałam podobne obawy dotyczące ciasta ptysiowego, zwłaszcza, że pierwsze w ogóle mi nie urosło. Teraz już wiem, że podana ilość jajek zwykle dotyczy tych średniej wielkości, a ja miałam jakieś xxxl. Twój wieniec jest imponujący:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że gdy zobaczyłam, że ciasto jest bardzo gęste, to chciałam dorzucić jeszcze jedno jajko. Na szczęście się opamiętałam :)

      Usuń
  5. Umarłam! Ciacho jest po prostu obłędne!

    OdpowiedzUsuń
  6. wygląda pysznie, mimo iż nie przepadam za ptysiem, Twój bym chętnie spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O, jak tu pięknie, bardzo pozytywne zmiany na blogu :). No i ciasto oczywiście wygląda przepysznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Może przekonam się do ciasta ptysiowego. To wygląda niesamowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak zwykle i ciasto i zdjęcia mistrzowskie. <3

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Everyday cooking , Blogger