Pasztet z fasoli z pieczonym czosnkiem i jabłkiem


Przyznam, że kiedy jadłam jeszcze mięso, nie przepadałam za pasztetami. Próbowałam nawet się do nich przekonać i na jakieś święta upiekłam pasztet z wieprzowiny i kaczki. Był dość kosztowny, bo zawierał całe mnóstwo mięsa, ziół i dobrego koniaku. Ponoć wyszedł smaczny, ale rozdałam go rodzinie, bo dosłownie stawał mi w gardle. Po przejściu na wegetarianizm postanowiłam upiec swój pierwszy pasztet warzywny. Byłam przekonana, że ta pasztetowa niechęć wcale nie jest spowodowana mięsem, ale konsystencją pasztetu. Trzeba było jednak przekonać się o tym w 100%, zawsze znów mogłam oddać go rodzinie. Był to pasztet z soczewicy i batata. Zjedliśmy go niemal natychmiast. Był pyszny! Potem było jeszcze kilka innych. Ostatnio po raz pierwszy upiekłam bohatera dzisiejszego posta. Zabrałam go na Wieczór Wegański organizowany w naszym klubie. Zniknął w ekspresowym tempie! Póki co bije na głowę wszystkie inne! Kilka osób prosiło o przepis, więc go zamieszczam, choć przepis mój nie jest. Pochodzi z cudownej książki Warzywo Dominki Wójciak. Swoją drogą książkę gorąco polecam! Uważam ją za najlepszą polską pozycję wśród książek kulinarnych ostatnich lat. Książka jest inspirująca i nie odbiega poziomem od dobrych zagranicznych wydawnictw. 



Składniki (na keksówkę o dł. ok. 20 cm):
1 torebka herbaty z kopru włoskiego lub 1 łyżka nasion zawiniętych w gazę
1 szklanka suchej białej fasoli namoczonej przez noc
1 duże kwaśne jabłko
8 łyżek oleju rzepakowego
2 gałązki cząbru (u mnie 1,5 łyżeczki suszonego)
1 główka czosnku
1 cebula
 1/2 szklanki ziaren słonecznika
2 jajka lub 2 łyżki zmielonego siemienia lnianego wymieszanego z 4 łyżkami gorącej wody
sól
pieprz


Przygotowanie:
Zagotować osoloną wodę z koprem włoskim, dodać namoczoną fasolę i gotować ok. 40 minut aż zmięknie. Odcedzić. Piekarnik nagrzać do 180 stopni.
Jabłko pokroić na ćwiartki, usunąć gniazda nasienne, ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, skropić 1 łyżką oleju i oprószyć 1/2 łyżeczki cząbru. Główkę czosnku przekroić na pół, ułożyć obok jabłka i również skropić olejem. Piec 30 minut. Ostudzić.
W międzyczasie na patelni rozgrzać 4 łyżki oleju, dodać pokrojoną w piórka cebulę, szczyptę soli i pozostały cząber. Smażyć 20 minut co jakiś czas mieszając.
Słonecznik uprażyć na suchej patelni. Do ciepłych ziaren dodać 2 łyżki oleju i zmiksować blenderem ręcznym na pastę. Dodać upieczone jabłko, wyciśnięty z łupin czosnek, cebulę, ugotowaną fasolę oraz jajka lub siemię lniane. Zmiksować na gładki krem. Doprawić solą i pieprzem. 
Keksówkę o długości ok. 20 cm nasmarować olejem i oprószyć bułką tartą lub mielonymi migdałami. Do foremki przełożyć masę, wyrównać powierzchnię i uderzyć nią lekko o blat, by pozbyć się pęcherzyków powietrza. Piec 40-45 minut. Przed podaniem schłodzić w lodówce. Smacznego!



3 komentarze:

  1. Dzień dobry,
    pasztet prezentuje się niezwykle smakowicie. Chociaż jem mięso, zdecydowałam się go upiec.
    Będzie to mój pierwszy pasztet wegetariański, więc mam trzy pytania:
    - czy mogę go upiec w kąpieli wodnej (piekę w ten sposób pasztety mięsne- dzięki temu są wilgotne i łatwiej rozsmarowują się na pieczywie)?
    - jak sprawdzić, czy pasztet jest już gotowy - patyczkiem?
    - czy należy piec go w funkcji termoobiegu (dysponuję tylko piecykiem gazowym, więc w grę wchodzi ewentualna modyfikacja temperatury)?
    Dziękuję za udzielone odpowiedzi i pozdrawiam,
    A. Ferraris
    -

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień dobry,
    pasztet nie wymaga kąpieli wodnej, po 40 minutach w 180 stopniach jest kremowy i łatwo się rozsmarowuje. Przyznam, że ten na zdjęciach był przetrzymany 5 minut za długo w piekarniku (nie usłyszałam minutnika)i na brzegach był odrobinę suchy, ale w środku kremowy. Poprzednim razem piekłam równe 40 minut i był cały idealnie kremowy.
    Nie sprawdzałam pasztetu patyczkiem. Powinien być przyrumieniony na zewnątrz i nie zapadać się po delikatnym naciśnięciu ręką. Po schłodzeniu dodatkowo się zwiąże.
    Piekłam bez termoobiegu.
    Pozdrawiam i życzę udanego wypieku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam na niego wielką ochotę! Wygląda pysznie :-).

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Everyday cooking , Blogger